Nikt tego nie wie i istnieją zarówno powody do nadziei, jak i ostrożności.

Nikt tego nie wie i istnieją zarówno powody do nadziei, jak i ostrożności.

Nikt tego nie wie i istnieją zarówno powody do nadziei, jak i ostrożności.

Wartości od 20 do 50 ng/ml są ogólnie uważane za odpowiednie. W tym badaniu 21,7% uczestników miało poziom poniżej 20 ng/ml. Średnie wyjściowe stężenie witaminy D w surowicy wynosiło 28 ng/ml; wzrosła do 54,3 ng/ml w grupie witaminy D, ale pozostała niezmieniona na poziomie 28,8 ng/ml w grupie placebo. 293 osób w grupie witaminy D rozwinęło cukrzycę w porównaniu do 323 osób w grupie placebo. Różnica nie była istotna statystycznie.

Wyniki badania były zgodne z wynikami innych badań. Podawanie każdemu suplementu witaminy D prawdopodobnie nie zmniejszy zachorowalności na cukrzycę. Ale co by było, gdybyśmy celowali w osoby z wyjątkowo niskimi poziomami? W tym badaniu nie pytano ani nie odpowiadano, czy suplementacja może zapobiegać cukrzycy u osób z bardzo niskim poziomem witaminy D w surowicy. Dobrze byłoby wiedzieć.

Niedobór witaminy D i korelacja a przyczynowość

Niektórzy ludzie nie mają wystarczającej ilości słońca lub wystarczająco dobrej diety, aby zapobiec niedoborowi witaminy D. Szczególnie podatne są osoby starsze, niemowlęta karmione piersią i niektóre inne grupy wysokiego ryzyka. Niedobór może powodować krzywicę lub osteoporozę. W wielu przypadkach wskazana jest suplementacja witaminy D. Ale w wielu innych przypadkach suplementacja witaminy D była zalecana bez żadnych realnych dowodów na to, że robi to coś dobrego.

Oprócz cukrzycy, niski poziom witaminy D jest również powiązany z długą listą innych problemów zdrowotnych, w tym zwiększonym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych, raka, stanu przedrzucawkowego, nadciśnienia, stwardnienia rozsianego, autyzmu, choroby Alzheimera, reumatoidalnego zapalenia stawów, nieswoiste zapalenie jelit, ciężkość astmy, grypa, a nawet śmiertelność z jakiejkolwiek przyczyny. Te linki to tylko korelacje. Korelacja to nie to samo co przyczynowość. Jeśli A jest skorelowane z B, może to oznaczać, że A powoduje B, że B powoduje A, że jakiś inny czynnik powoduje zarówno A, jak i B, lub może to być fałszywa korelacja, taka jak korelacja między przyznanymi doktoratami z inżynierii lądowej a liczbą na mieszkańca spożycie sera mozzarella. Musimy wiedzieć, czy niski poziom witaminy D powoduje zwiększone ryzyko zdrowotne. Jeśli ustalimy, że jest to przyczyna, naturalne jest założenie, że podniesienie poziomu witaminy D za pomocą suplementów diety zmniejszy ryzyko. Ale założenia mogą być błędne, a jedynym sposobem, aby się dowiedzieć, jest przetestowanie założeń.

Zdrowy rozsądek może się mylić

To nowe badanie cukrzycy jest jednym z kilku badań, które ostatnio wykazały, że suplementacja diety nie jest odpowiedzią. Oto tylko kilka przykładów:

W dużym randomizowanym, kontrolowanym placebo badaniu z podwójną ślepą próbą, opublikowanym w The New England Journal of Medicine w styczniu 2019 r., stwierdzono, że suplementacja witaminą D nie zmniejsza ryzyka raka ani chorób układu krążenia.Badanie starszych Afroamerykanek wykazało, że suplementacja witaminą D nie zapobiega spadkowi funkcji poznawczych.

To część wzorca. Ilekroć niski poziom jakiegokolwiek składnika odżywczego jest powiązany z chorobą, ludzie mają tendencję do zakładania, że ​​podniesienie poziomu za pomocą suplementów zapobiegnie chorobie. Ale testowanie często udowadnia, że ​​jest inaczej. Na przykład wysoki poziom homocysteiny jest czynnikiem ryzyka chorób serca i wiąże się z niskim poziomem witamin B6, B12 i kwasu foliowego. Suplementy witaminowe skutecznie obniżają poziom homocysteiny, ale nie zmniejszają ryzyka chorób serca.

Więcej nie zawsze znaczy lepiej

Jeśli witamina D jest dobra, nie oznacza to, że więcej znaczy lepiej. W niektórych przypadkach suplementy to tylko strata pieniędzy. Co gorsza, zbyt dużo witaminy D może być szkodliwe. Kanadyjczyk, któremu naturopata przepisał duże dawki, doznał uszkodzenia nerek. A Gary Null pozwał producenta „Gary Null’s Ultimate Power Meal”, gdy zła partia jego tytułowego suplementu diety prawie go zabiła. Myślał, że otrzymuje 2000 IU witaminy D dziennie (zalecany górny limit), ale w rzeczywistości otrzymywał 2 miliony IU. Ups!

Konkluzja: Przetestuj wszystko

Nie możemy polegać na logice ani zdrowym rozsądku. Założenia mogą wydawać się bardzo przekonujące, ale muszą być sprawdzone w kontrolowanych badaniach naukowych. Potrzebne są dalsze badania, aby wyjaśnić, jaki poziom witaminy D jest optymalny i kiedy podnoszenie niskiego poziomu za pomocą suplementów jest korzystne. Będziemy musieli być na bieżąco.

Autor

Harriet Hall

Dr Harriet Hall, znana również jako The SkepDoc, jest emerytowanym lekarzem rodzinnym, który pisze o pseudonauce i wątpliwych praktykach medycznych. Ukończyła studia licencjackie i doktoranckie na Uniwersytecie Waszyngtońskim, odbyła staż w Siłach Powietrznych (drugą kobietą, która to zrobiła) i była pierwszą kobietą, która ukończyła praktykę rodzinną w Air Force Base Air Force Base. Podczas długiej kariery lekarza Sił Powietrznych zajmowała różne stanowiska, od chirurga lotniczego po DBMS (dyrektor podstawowych usług medycznych) i robiła wszystko, od dostarczania dzieci po przejmowanie kontroli nad B-52. Odeszła w stopniu pułkownika. W 2008 roku opublikowała swoje wspomnienia Kobiety nie mają latać.

Ponieważ widzimy początek końca pierwszej fali COVID-19, palące pytanie brzmi – czy będzie druga fala? Nikt tego nie wie i istnieją zarówno powody do nadziei, jak i ostrożności. Jeden otrzeźwiający fakt – wszystkie ostatnie 14 pandemii grypy miały drugą falę lub wiele fal. SARS-CoV-2 nie jest grypą, ale wirusem układu oddechowego i rozprzestrzenianie się może być podobne. Może to być również bardziej funkcją dynamiki pandemii niż cech konkretnego wirusa.

Badanie z 2013 roku modelujące najnowsze pandemie grypy wykazało również, że wszystkie one miały co najmniej drugą falę. Jednak ich modele wykazały również, że gdyby podjęte zostały środki w celu zmniejszenia liczby infekcji w pierwszej fali i „spłaszczenia krzywej”, mogłoby to zapobiec drugiej fali. Pandemia COVID-19 jest wyjątkowa w najnowszej historii ze względu na ekstremalne długości, na które wszyscy poszliśmy, aby spłaszczyć krzywą. Być może nasze wysiłki, jeśli utrzymamy je wystarczająco długo, zapobiegną drugiej fali. To niezła zachęta.

Czy te wysiłki rzeczywiście zadziałały? Dowody sugerują, że odpowiedź jest ogromna – tak. Niedawne badanie opublikowane w Nature wykazało:

Szacujemy, że w tych sześciu krajach (Chiny, Korea Południowa, Włochy, Iran, Francja i Stany Zjednoczone) interwencje zapobiegły lub opóźniły się o 62 miliony potwierdzonych przypadków, co odpowiada około 530 milionom wszystkich infekcji.

W USA było to ponad 5 milionów potwierdzonych przypadków i łącznie 60 milionów przypadków. Na ile zgonów by się to przełożyło? To wciąż trudna liczba i tak naprawdę nie dowiemy się, dopóki pandemia się nie skończy i nie będziemy mogli przejrzeć danych. Wskaźnik śmiertelności przypadków również różnił się znacznie w różnych krajach. W USA obecnie wskaźnik śmiertelności dla potwierdzonych przypadków wynosi 5,7%. Jeśli weźmiemy 5% z 5 milionów przypadków, oznacza to dodatkowe 250 000 zgonów, których uniknięto dzięki zablokowaniu.

Oddzielne badanie dotyczące tylko Europy, również opublikowane w Nature, wykazało, że niefarmakologiczne środki redukcji infekcji zapobiegły dodatkowym 3,1 miliona zgonów. Możemy też spojrzeć na dane w inny sposób – ile jeszcze istnień moglibyśmy uratować, gdybyśmy wcześniej je zamknęli? Badanie opublikowane w maju wykazało, że gdyby Stany Zjednoczone zamknęły się tydzień wcześniej, uratowałoby to życie 36 000 osób.

Tak więc spłaszczanie krzywej poprzez dystans społeczny i inne środki działa. Środki te ratują wiele istnień ludzkich i moglibyśmy uratować więcej, gdybyśmy wcześniej rzucili się na tę pandemię. Te środki mogą nawet uratować nas przed drugą falą, ale to dopiero się okaże.

Przyjrzyjmy się, jakie konkretnie środki działają. David Gorski wykonał już świetną robotę, przeglądając najnowsze dowody skuteczności noszenia masek, więc nie będę tego powtarzał. Najważniejsze jest to, że noszenie masek pomaga zapobiegać rozprzestrzenianiu się, ale należy to zrobić właściwie. Chcę podkreślić kwestię, która wydaje się powodować zamieszanie (na podstawie tego, co napotykam w Internecie i pytań od moich własnych pacjentów). W pewnym momencie WHO zaleciła noszenie masek, jeśli jesteś chory lub narażony na kontakt z tymi, którzy są chorzy, ale niekoniecznie, jeśli jesteś zdrowy i przebywasz poza domem. Z drugiej strony CDC zaleciło wszystkim noszenie masek w miejscach publicznych. Powodem ostrożności WHO w zalecaniu wszystkim noszenia masek nie było to, że nie działają, ale dlatego, że w czasie, gdy wydano zalecenie, mieliśmy niedobory. Pomysł był taki – jeśli jesteś zdrowy i nie przebywasz w pobliżu chorych, nie zdejmuj maski pracownikowi służby zdrowia, który jest na pierwszej linii. WHO zasadniczo pozostawiła to poszczególnym krajom w oparciu o ich potrzeby i zasoby. W każdym razie – załóż odpowiednią maskę, zrób to właściwie i konsekwentnie.

Ale maski nie są panaceum. Bardzo ważne jest również mycie rąk. Zrób to dokładnie, rób to często i nie dotykaj twarzy niemytymi rękami. Nie dotykaj żadnej publicznej powierzchni, jeśli nie musisz. Łokcie są twoimi przyjaciółmi.

I wreszcie, dystans społeczny jest nadal niezbędny, a dowody pokazują, że to działa. Ale i tutaj jest wiele szczegółów. Czy potrzebujemy trzech stóp, sześciu stóp czy dziewięciu stóp (1, 2 czy 3 metry)? Im większa odległość, tym większa skuteczność, aż całkowicie znajdziesz się poza zasięgiem kropli. Tutaj również wchodzą w grę maski, zmniejszając rozprzestrzenianie się kropel. Brak fizycznego dotykania innych ludzi jest teraz również normą, a to ma kluczowe znaczenie.

Teraz pojawia się pytanie – na jak długo musimy zakazać dużych zgromadzeń? Kiedy otwieramy restauracje, salony fryzjerskie, nieistotne sklepy i inne miejsca publiczne? Kiedy możemy zacząć organizować imprezy sportowe z kibicami, konferencje, koncerty, konwenty? Odpowiedź brzmi – nie wiemy, więc musimy postępować krok po kroku, mierzyć wynik i stamtąd.

Ale możemy doświadczać spontanicznego i nieplanowanego naturalnego eksperymentu w USA. Protesty wokół zabójstwa George’a Floyda doprowadziły do ​​masowych zgromadzeń w miastach w całym kraju. Wielu (ale nie wszyscy) protestujących nosi maski, ale nie praktykuje się dystansu społecznego. Nie jest moim zamiarem dyskutowanie o względnej wadze pandemii w porównaniu ze sprawiedliwością społeczną – tylko po to, by wskazać, że w ciągu najbliższych kilku tygodni prawdopodobnie odkryjemy, co może się wydarzyć, gdy złagodzimy dystans społeczny.

Dystans społeczny jest również środkiem, który najbardziej szkodzi ludziom psychicznie i ekonomicznie. Na przykład pacjenci w szpitalach musieli przejść przez swoje doświadczenie bez korzyści odwiedzających, a członkowie rodziny nie mogą zobaczyć swoich bliskich, nawet jeśli umierają. Może to być bolesne, a nawet mieć negatywny wpływ na wyniki. I oczywiście wszystkim zależy na otwarciu gospodarki.

Co sprowadza nas z powrotem do zasadniczego pytania – czy będzie druga fala? Wydaje się, że konsensus jest – prawdopodobnie. Możemy mieć nadzieję, że tego unikniemy, ale musimy być na to przygotowani. Jest zbyt wcześnie, aby mieć nadzieję na szczepionkę, która jest odległa o co najmniej sześć miesięcy, jeśli nie więcej. Badane są leki, ale na tym etapie nie ma gwarancji leczenia. Letnie upały też nie uratują nas automatycznie. Jesteśmy dalecy od odporności stada, ponieważ do tej pory tylko kilka procent ludzi było narażonych na SARS-CoV-2. To wciąż nowy wirus, a my jesteśmy populacją naiwną.

Ale przynajmniej teraz wiemy, co działa. Zapobiegliśmy milionom przypadków i zgonów za pomocą niefarmakologicznych środków – masek, mycia rąk i dystansu społecznego. Możemy zapobiec kolejnym milionom i możemy zapobiec lub przynajmniej zminimalizować drugą lub nawet wiele fal. Częściowo kupujemy czas na opracowanie szczepionki i skutecznych leków. To działa. Musimy kontynuować walkę, nawet gdy zaczynamy się otwierać. Pandemia COVID to maraton, a nie sprint.

Autor

Steven Novella

Założyciel i obecnie redaktor naczelny Science-Based Medicine Steven Novella, MD, jest akademickim neurologiem klinicznym w Yale University School of Medicine. Jest także gospodarzem i producentem popularnego cotygodniowego podcastu naukowego The Skeptics’ Guide to the Universe oraz autorem NeuroLogicaBlog, codziennego bloga, który zawiera aktualności i zagadnienia z dziedziny neuronauki, ale także nauk ogólnych, sceptycyzmu naukowego, filozofii nauka, krytyczne myślenie i przecięcie nauki z mediami i społeczeństwem. Dr Novella opracowała również dwa kursy z The Great Courses i opublikowała książkę o krytycznym myśleniu – zatytułowaną również The Skeptics Guide to the Universe.

Opłakiwałem nad rosnącym upolitycznieniem szkolnych nakazów szczepień, w których poparcie dla takich nakazów zaczyna pękać, a prawica coraz bardziej sprzymierza się z antyszczepionkowcami, przyciągnięta sprytnym użyciem przez antyszczepionkowców retoryki związanej z „wolnością” i „rodzicielstwem”. prawa”, aby sprzeciwić się wzmocnieniu mandatów dotyczących szczepień i wspierać ich osłabianie za pomocą bardzo liberalnych „wyjątków od przekonań osobistych”. Chociaż antyszczepionkowcy od dawna kooptują prawicową retorykę, byłem szczególnie zaniepokojony w 2015 r., kiedy kilku kandydatów do nominacji republikańskiej aktywnie uległo antyszczepionkowym poglądom w drugiej debacie prezydenckiej Republikanów. Nie wiedziałem, że w tym roku pandemia ujawni, że upolityczniono nie tylko szkolne zalecenia dotyczące szczepień, ale ogólnie środki zdrowia publicznego. Widzimy to w wielu formach, od protestów przeciwko blokadom po sposób, w jaki noszenie lub nienoszenie masek stało się symbolem tożsamości politycznej, a niechęć do nich jest w dużej mierze związana z prawicą polityczną. (Przypuszczam, że gdybym znał więcej historii na temat poprzednich pandemii, zwłaszcza pandemii grypy z lat 1918-19 i powstania „Ligi Antymasek w San Francisco”, byłbym mniej zaskoczony oporem wobec masek.) nie pomogło również to, że początkowe wiadomości i nauka o maskach były zagmatwane i czasami sprzeczne. Na szczęście pojawiła się nowa metaanaliza tego, co wiemy o maskach i transmisji COVID-19, opublikowana w The Lancet w zeszłym tygodniu, która pomaga wyjaśnić sprawy i daje mi pretekst do zaktualizowania znakomitego postu Steve’a Novelli „Czy maski działają?”

Dezinformacja, informacja i zamieszanie wokół masek

Zanim jednak przejdę do badania, chcę opowiedzieć krótką historię dotyczącą artykułów prasowych opublikowanych półtora tygodnia temu, które pokazują trochę dezinformacji produktopinie.top na temat masek, które krążą po mediach społecznościowych. W skrócie, The New York Post opublikował artykuł zatytułowany „Zdrowi ludzie powinni nosić maski tylko wtedy, gdy opiekują się pacjentami z koronawirusem, mówi WHO”. Była to republikacja historii Fox News zatytułowanej „Wskazówki WHO: Zdrowi ludzie powinni nosić maski tylko wtedy, gdy„ opiekują się” pacjentami z koronawirusem”. Oto fragment historii z NY Post:

„Jeśli nie masz żadnych objawów [oddechowych], takich jak gorączka, kaszel lub katar, nie musisz nosić maski” – mówi dr April Baller, specjalista ds. zdrowia publicznego w WHO, w filmie wideo dotyczącym świata. strona internetowa organu zdrowia. „Maski powinny być używane wyłącznie przez pracowników służby zdrowia, opiekunów lub osoby chore z objawami gorączki i kaszlu”.

Zalecenie różni się od Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC), które wzywa osoby do noszenia maski lub zakrycia twarzy w miejscach publicznych, niezależnie od infekcji, w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa.